Nasz Ożarów

Categories: Lokalnie
Comments: Comments Off
Published on: 29 września 2014

Kilka miesięcy temu miałem okazję rozmawiać ze znajomym mieszkańcem Ożarowa. Jego opinia o naszym mieście była, w mojej ocenie, nie dość, że niesprawiedliwa, to jeszcze dość egzotyczna. Otóż stwierdził on, że nasz Ożarów to takie Ursynów w miniaturze.

Jak wspomniałem, z opinią się nie zgodziłem, niemniej po głębszym zastanowieniu uznałem, że warto przeanalizować powody dla których mój znajomy wyrobił sobie taki pogląd. Z kontekstu rozmowy wynikało, że uważa Ożarów za mini sypialnię Warszawy, ale w której w zasadzie nie spędza się czasu.

Mieszkając w naszym mieście niemal czterdzieści lat trudno jest mi się z tym zgodzić. Nigdy nie miałem problemów z zagospodarowaniem swojego czasu, spotkać się z kolegami. Kwestia chęci i, tak naprawdę, mentalności, bo znam również takich, którym ożarowski basen jest „za mały”. Mamy wszystko to, co mają podobne naszemu miasta. Są cukiernie, place zabaw, Dom Kultury z filiami. Każdy chętny będzie umiał zagospodarować swój czas bez konieczności opuszczania granic gminy.

Jest dobrze, ale zawsze może być lepiej.

Czego brak w naszym Ożarowie? Miejsca centralnego, odpowiednika błońskiego rynku. To może wydawać się śmieszne i zbędne, ale zarówno w przeszłości, jak i obecnie, rynek jest tym elementem miasta, który kształtuje jego charakter i służy za punkt zborny, miejsce spotkań, imprez, kawiarnianych ogródków.

Przydałby się też park. Co prawda w samym centrum Ożarowa jest duży, w ostatnich tygodniach wyremontowany skwer, niemniej ma on jeden istotny feler – znajduje się bezpośrednio przy trasie poznańskiej, czyli na komfort przebywania w nim mają wpływ hałas i spaliny. Kolejnym felerem jest liczba zalegających tam często „małpek”, puszek i innego „szkła”, ale to już jest zadanie dla służb, by egzekwowały porządek.

Odrębnym tematem jest tak zwana przyjazność miasta. To są drobne szczegóły. To są przejścia dla pieszych w tych miejscach, w których chodzą ludzie, a nie tam, gdzie się urzędnikowi narysowało. To wysokość krawężników ułatwiających lub utrudniających życie rodzicom z pociechami w wózkach i niepełnosprawnym mieszkańcom. To chodniki prowadzące tam gdzie chodzą mieszkańcy. Spójna sieć dróg rowerowych w światowym standardzie zamiast pokawałkowanych fragmentów chodnika. Wiele innych kwestii, które poprawiają jakość życia czasem tylko mieszkańcom jednej ulicy, czy osiedla, ale są dla nich istotne. To temat rzeka, niemniej debata o takich drobnych szczegółach winna trwać bez przerwy. Zapraszam do dyskusji na kontakt(at)maciejrozalski.eu.

Comments are closed.

Close Print